113. Znowu zimowy komplecik

Dawno mnie tu nie było. Prawie rok! Blog zarasta kurzem i pajęczynami a ja walczę z lenistwem i brakiem weny. Co jakiś czas nachodzą myśli, by zamknąć na zawsze, nie wracać, szukać całkowicie nowej formy. Jednak ta forma jest całkiem dobra. Jest też swego rodzaju kroniką mojego hobby, które nigdy nie odważyło stać się moją stałą pracą, nigdy nie zamieniło się w zawód. Choć takie myśli czasem się pojawiają to dziś są dość daleko.
Dziś znowu mam dla was wełniany komplecik, tym razem dla starszych dzieci. Poprzedni tak bardzo mi się spodobał i sprawił tyle przyjemności w trakcie pracy, że nie mogłam się oprzeć i nie powtórzyć projektu po raz drugi. 

 



Tym razem powstały dwa kompleciki. Dla młodszego i starszego. Gdybym miała robić taki komplecik dla dziewczynki to w zasadzie też trzymałabym się tej kolorystyki, może użyłabym tych barw w innych proporcjach. Można zamienić tą waniliową żółć na ecru albo powtórzyć niebieski lub czerwony wybierając jaśniejszą wersję (błękit lub róż). Kolory są wyraziste i razem tworzą ładną kompozycję.
Użyłam włóczki 100% merino, która jest nie tylko niezwykle przyjemna w dotyku, ale także bardzo dobrze współpracuje z drutami. Jest delikatna, nie gryzie, nie przegrzewa, nie wychładza. Nie używam ich na duże mrozy, mam od tego czapki warstwowe, ale myślę że w zakresie temperatur od -5 do 5 stopni Celsjusza jak najbardziej się sprawdzą. Gdybym miała zrobić czapki na większe mrozy zdecydowałabym się albo na grubszą włóczkę (np. Drops Big Merino) albo po prostu przerabiałabym podwójną nitką, żeby oczka były bardziej zbite. Użyta przeze mnie włóczka to Merino Baby firmy Drops, jest to włóczka typu Extra Wash, czyli taka, którą można prać, także w pralce ustawiając program do materiałów delikatnych. Połączenie tych trzech kolorów jest z jednej strony wesołe i dziecięce, a z drugiej wygląda elegancko i przyciąga uwagę, zwłaszcza w duecie. Czapki nie są idealnie identyczne. Chciałam właśnie, by były na tyle podobne, by na pierwszy rzut oka wyglądały na identyczne, ale by każda z nich miała taki swój "smaczek".


 

Kiedyś szalik w formie takiego jakby komina, czyli taki zszyty nie za bardzo mi się podobał, jednak z czasem dostrzegłam jego potencjał i muszę przyznać, że to świetna alternatywa dla tradycyjnego szalika. Łatwiej go założyć, zwłaszcza jeśli ktoś tak jak czuje ciarki na myśl o zimowym ubieraniu dzieci. Jestem pod wrażeniem, kiedy w reklamach matki ubierają dzieci w 10 warstw odzieży i te dzieci sobie tylko stoją spokojnie, a matki i tak są zmęczone, jak po całodziennej jeździe na nartach. W realnym życiu tak nie jest. Jest się o wiele bardziej zmęczonym. Więc taki szalik zakłada się szybko, jest on zawsze na miejscu, jestem realistką i jestem pewna, że wiecznie słuchałabym tłumaczeń, że to się samo tak rozwiązało albo że przeszkadza, albo dyndadełko o coś zaczepiło. A tak szal zawsze grzeje, bo jest na swoim miejscu i nie traci na funkcjonalności. Jest też bardziej oszczędny, jeśli chodzi o zużycie materiału. Przerabia się go jak tradycyjny szalik, ale nie musi być tak długi, bo nie trzeba go wiązać. 

Czapki mają ściągacz, który można wywinąć, tym samym lepiej chroniąc uszy. Część główna czapki jest we wzór warkoczowy. Bardzo lubię warkocze. Wyglądają efektownie i przyjemnie się je przerabia. Takie projekty szybciej powstają, bo są bardziej urozmaicone. Mniejsza czapka ma dodatkowo nauszniki ze sznureczkami, by siedziała na swoim miejscu. Pompony dostosowałam wielkością do czapek. Mimo, że lubię wielkie, jakby za duże pompony przy czapkach, są jednak one mało praktyczne, a zależy mi na funkcjonalności. Szaliczki są przerobione ściegiem półpatentowym. To mój ulubiony ścieg do przerabiana szalików. Jest regularny, wygląda dobrze po obu stronach robótki, ma ładną fakturę. 






Mam nadzieję, że do zobaczenia częściej. Zapraszam Was też na mój Instagram: @pani_nina13 tam bywam częściej.

Komentarze

Prześlij komentarz

Twoje opinie pomagają tworzyć bloga, dziękuję za każde słowo

Popularne posty z tego bloga

100. Worek na buty

66. Pogromca wierzgających nóżek, czyli śpiworek dla malucha DIY