Już nie panna, choć młoda jeszcze jestem. W poszukiwaniu idealnej kreacji na ten wymarzony dzień nikt mi nie towarzyszył. Dobre rady mamy i przyjaciółki oraz własna intuicja doprowadziły mnie do projektu, który samodzielnie uszyłam. Założenie było jedno- ma nie być bezy. Nie wyobrażałam sobie, żebym mogła ubrać coś takiego. Przez drobny wypadek, który miał miejsce kilka lat temu nie mogłam sobie pozwolić na kreację odsłaniającą nogi, o której marzyłam. Znalazłam wzór ponadczasowy i uniwersalny, który ładnie podkreślał sylwetkę i pozwolił się wyróżnić z tłumu, a jednocześnie dawał poczucie swobody. Włosy też musiałam obciąć przed ślubem, bo sprawiały olbrzymie trudności w pielęgnacji, a ich kondycja nie była najlepsza i nie wyglądałyby ładnie. Żeby nie było- nie jestem typem buntowniczki, jak część ludzi to widziała, ale raczej osobą, która wychodzi z założenia, że nic na siłę. Welonu nie było, bo tak zabudowana koronkowa kreacja nie potrzebowała jego towarzystwa, zre...