07.08.2014

26. Spódnica w grochy

Grochy. Magia. Grochy raz są duże, raz malutkie, czasem średnie. Czasem się o nich zapomina, innym razem wracają do łask. Klasyczne i ekstrawaganckie. Jedno też mnie w nich ciekawi, że to jedyny wzór, który robi na mężczyznach wrażenie. Raz, że potrafią go nazwać, grochy to grochy i mówią "grochy", a nie "kropki". Dwa, że odróżniają z tłumu, to nie to samo co kwiaty i nie to co krata, bo np. pepitka to kratka, według mężczyzn, a wzór paisley, to kwiatki. Grochy to grochy, niesamowita sprawa. Trzy, groszki to coś co pobudza męską wyobraźnię. Żadne kwiatki, paski, kratki tego nie robią z męskim umysłem, co wyczyniają groszki. Nie jest to dla mnie zrozumiałe. Dziś grochy w wersji max. Duże, białe na niebieskim tle. Bardzo lubię tę spódnicę. Uszyta z tego samego wykroju co poprzednia. Zmieniałam (moje ulubione słowo ostatnio) usytuowanie zamka i przełożyłam go na tył, rezygnując z krycia na rzecz metalowych ząbków, co ma pełnić funkcję dekoracyjną. Lubię w niej chodzić najczęściej łączę ją z białą albo czarną bluzką i plecaczkiem.
Mały ogląd na sprawę.


6 komentarzy:

Twoje opinie pomagają tworzyć bloga, dziękuję za każde słowo