13.06.2016

71. Brownie

To proste ciasto, które zachwyci nawet najbardziej wybredne podniebienia.
Filozofia tkwi właściwie w doborze składników. Jeśli nie masz pomysłu na niedzielny deser to brownie sprawdzi się idealnie. Ale czemuż tylko na niedzielny? Na popołudniową kawę z koleżankami również.



Przepis pochodzi z książki Nigela ucztuje. Choć jej przepisy czasem wydają się nieprawdopodobne, to są po prostu pyszne. A już typowo anglosaskie ciasta u Nigeli nie mają sobie równych. Jej czekoladowe muffinki są najlepsze na świecie. Choć przepis na brownie został przeze mnie nieco "ulepszony".

Składniki:
  • 375 g masła
  • 375 g gorzkiej czekolady
  •  350 g drobnego cukru
  • 6jaj
  • 225 g mąki
  • łyżeczka soli
  • łyżka ekstraktu waniliowego

Wykonanie:
W rondelku z grubym dnem rozpuszczamy masło i czekoladę. Ja używam często margaryny zamiast masła (ilość tego tłuszczu mnie zwala z nóg). Według moich doświadczeń 60% kakao w tabliczce jest wystarczające. Tu dochodzę do punktu, który powoduje, że moja wersja brownie nie jest ortodoksyjna. W książce Nigela wspomina o utarciu samych żółtek z cukrem. Jednak podjęta przeze mnie próba zakończyła się fiaskiem. Wydaje mi się, że takiej ilości cukru nie sposób utrzeć z 6 żółtkami. Dlatego postanowiłam z białek ubić pianę i stopniowo dodawać żółtka oraz cukier oraz aromat waniliowy. Ja częściej korzystam z cukru waniliowego i nie uważam tego za zbrodnię. Ubicie piany powoduje, że ciasto jest bardziej puszyste, ma przyjemną piankową konsystencję, mimo iż jest wilgotne jak każde brownie. Dalej dodaję tłuszcz z czekoladą oraz mąkę wraz z łyżeczką soli. Solidna łyżeczka może dawać wrażenie, że ciasto jest na granicy przesolenia lub lekko przesolone (na drugi dzień ten efekt się zmniejsza), jednak on powoduje, że ciasto wydaje się "lżejsze" i nie jest mulące, można zjeść więcej niż jeden kawałek. Ja używam specjalnej miarki, jednak normalna łyżeczka (niekopiasta) powinna być ok i ciasto nie będzie za słone. Kiedy ciasto jest już wymieszane wlewamy je do formy i wstawiamy do piernika rozgrzanego do 180 stopni C na 25 minut. Trzeba pilnować czasu, ponieważ zbyt długie trzymanie ciasta w piecyku spowoduje jego zbytnie wysuszenie.Formę wykładam folią aluminiową, ułatwia to wyciągnięcie ciasta z formy. Naprawdę ilość ciasta jest wystarczająca na dużą blachę. Choć z początku wydaje się to nierealne, zważywszy na ilość mąki. Brownie zbyt długo trzymane w piecyku zaczyna być suche i lekko twarde. Dlatego nie bój się, 25 minut to wystarczający czas, ciasto po wyjęciu z piekarnika będzie jeszcze dochodzić.



Ja najbardziej lubię takie delikatnie ciepłe. Ale faktycznie trudno je zjeść.
Z mojej blachy powstają 24 kawałki. Raz wykroiłam 18, ale porcje były zbyt duże. 20 do 24 jest całkiem dobrze. Kiedyś bardzo przejmowałam się tym, by kawałki były równe, co rzadko mi się udawało. Teraz wiem, ze kawałki o delikatnie zróżnicowanej wielkości lepiej się sprawdzają. Każdy może wziąć taki kawałek ciasta, który może zjeść.

11 komentarzy:

  1. Apetyczne ciasto.Oglądałam jej programy z gotowaniem i pieczeniem.Też korzystałam z jej przepisów.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za tym ciahcem niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To smutne, nie wyobrażam sobie życia bez dobrego brownie! Martwię się o siebie, bo robię się coraz bardziej "Nigelowata"

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Jedno ciasteczko nie zniszczy Ci całego dnia ;)

      Usuń
  4. muszę spróbować tego przepisu. lubię dobre brownie! parę razy próbowałam, ale zawsze wychodził mi czekoladowy zakalec

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie to brownie powinno być z zakalcem. Powinno być wilgotne w środku.

      Usuń
  5. Ciekawy przepis. ciasto wygląda smakowicie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Matko, jak ja bym teraz zjadła takie pyszności... mniam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jadłam kiedyś ciepłe brownie i było przepyszne - az jestem ciekawa jakie jest Twoje!

    OdpowiedzUsuń

Twoje opinie pomagają tworzyć bloga, dziękuję za każde słowo